Scaling Labs
Case studies / Private Equity (nordycki kupujący)
M&A Outreach / PE

Mapowanie polskiej niszy i spotkania z właścicielami dla nordyckiego funduszu PE

Trzymiesięczna współpraca z nordyckim funduszem PE, który ocenia polskie targety akwizycyjne w dystrybucji healthcare. 300+ zmapowanych firm, 65 zakwalifikowanych, 25+ umówionych spotkań z właścicielami - kampania trwa.

Scaling Labs
Zespół Scaling LabsCase study
Polska6 min czytania
Private Equity (nordycki kupujący)Polska3 miesiące aktywnych działań, kampania trwa
300+Zmapowanych firm
65Zakwalifikowanych targetów
25+Kwalifikowanych spotkań z właścicielami
5Targetów na kolejnym etapie

1. O kliencie

Nordycki fundusz PE prowadzi portfel spółek dystrybucji healthcare w kilku krajach - w regionie nordyckim, DACH, Beneluksie i CEE. Teza inwestycyjna zakładała wejście na polski rynek przez przejęcie ustabilizowanych lokalnych dystrybutorów z wąskiej niszy w szerszym sektorze dystrybucji healthcare. Kryteria - przychody powyżej 3 mln EUR i udział tej niszy w przychodach na poziomie ~99% (nie generaliści, którzy obsługują ją przy okazji).

Zakres współpracy obejmował całość działań - od identyfikacji targetów po pierwsze kwalifikowane spotkanie z właścicielem. Rozmowy po polsku były warunkiem koniecznym, bo wielu rodzinnych dystrybutorów w tej niszy pracuje wyłącznie po polsku.

2. Wyzwanie

Polska nisza jest zamknięta - kryteria funduszu spełnia mniej niż 100 firm. Ustalenie właścicieli, potwierdzenie przychodów i dotarcie wprost do decydenta wymagały polskich źródeł danych, których globalne platformy B2B nie obejmują. Decydentami są założyciele, zwykle niepewnie czujący się w negocjacjach po angielsku i nieobecni tam, gdzie sięga kontakt przez LinkedIn.

Wąska nisza poza zasięgiem globalnych baz

Kryteria funduszu - przychody powyżej 3 mln EUR i wąska specjalizacja - spełnia mniej niż 100 polskich firm. Większość to firmy rodzinne, słabo widoczne na LinkedInie i w ZoomInfo, opisywane szeroko jako 'dystrybucja healthcare' zamiast przez konkretną niszę. Żeby je znaleźć, trzeba było sięgnąć po polskie źródła - KRS, GUS, prasę branżową i katalogi branżowe pobierane bezpośrednio.

Kontakty do właścicieli nie do znalezienia

Decyzje podejmują założyciele. Większość nie ma publicznego profilu na LinkedInie, ich numerów nie ma w bazach B2B, a na stronach firm widnieje wyłącznie telefon do recepcji albo adres info@. Żeby do nich dotrzeć, trzeba było ustalić właściciela z dokumentów rejestrowych, znaleźć numer w lokalnych źródłach i przejść przez recepcję, powołując się od razu na nazwisko właściciela.

Rozmowy możliwe tylko po polsku

Duża część właścicieli z listy nie czuje się pewnie, negocjując po angielsku. Kontakt w jakimkolwiek innym języku z góry nie miał szans. Rozmowa wymagała też znajomości polskich realiów biznesowych - właściwego tonu, umiejętnego przedstawienia intencji kupującego i cierpliwości wobec tempa, w jakim decyduje firma rodzinna.

3. Jak prowadziliśmy tę kampanię

Ustalenie kryteriów i mapowanie polskiej niszy

Tezę inwestycyjną funduszu przekładamy na operacyjne kryteria doboru targetów, a pulę polskich firm budujemy z polskich źródeł, nie z globalnych baz B2B.

Z KRS, GUS, polskiej prasy branżowej i katalogów branżowych pobranych bezpośrednio złożyliśmy wyjściową pulę ~300 firm działających w szerszym obszarze dystrybucji healthcare, które miały jakąkolwiek obecność w docelowej niszy.

Do każdej firmy dołożyliśmy dane - zweryfikowany przedział przychodów, strukturę własności, udział docelowej niszy w przychodach oraz sygnały sukcesyjne z dokumentów rejestrowych.

Po filtrze przychodowym (powyżej 3 mln EUR) i specjalizacyjnym (~99%) pula spadła z 300 do 115 firm, a po pogłębionej kwalifikacji do 65 aktywnych targetów. Takie zawężenie jest typowe dla zamkniętej polskiej niszy.

kryteria z tezy inwestycyjnejpolskie źródła danych

Ustalenie właścicieli i ścieżek kontaktu

Przy każdym zakwalifikowanym targecie ustaliliśmy właściciela-założyciela z dokumentów rejestrowych i osobno sprawdziliśmy, jak można się z nim skontaktować. LinkedIn rzadko się sprawdzał - kampanię niosły numery telefonów i adresy odtworzone z firmowej konwencji.

Większości właścicieli nie było na LinkedInie. KRS i dokumenty rejestrowe dawały nazwisko, ale dane kontaktowe trzeba było dopiero ustalić - numery z lokalnych źródeł, wzmianki prasowe i adresy odtworzone z konwencji firmowej domeny.

Tam, gdzie bezpośredniego kontaktu do właściciela nie było, zbieraliśmy numery recepcji i nazwiska decydentów, żeby wejść pośrednio. Rozmowę otwierał wtedy doświadczony operator, który od razu powoływał się na właściciela z nazwiska.

Nazwisko właściciela wypowiedziane w pierwszej rozmowie przesądzało o wszystkim. Anonimowy telefon na recepcję nie prowadził donikąd, a podanie nazwiska już w pierwszym zdaniu sprawiało, że recepcja łączyła dalej.

właściciel z dokumentów rejestrowychścieżki kontaktu

Cold calling po polsku oparty na wytrwałości

Głównym kanałem był cold calling po polsku, mail i LinkedIn tylko go wspierały. Każdą rozmowę prowadził doświadczony operator, wytrwale i bez czytania ze skryptu.

Każdy telefon wykonywał doświadczony operator. Polskie firmy prowadzone przez właścicieli natychmiast odrzucają rozmowę prowadzoną w rytmie call center. Nasza zaczyna się partnerskim tonem, powołuje się na właściciela z nazwiska i przedstawia spotkanie jako korzyść dla niego, a nie dla kupującego.

Wytrwałość naprawdę robiła różnicę. Do jednego właściciela dzwoniliśmy 12 razy przez sześć tygodni, zanim zgodził się na spotkanie - po prostu był w rozjazdach i pochłonięty bieżącą operacją. Na spotkaniu sam podziękował nam za upór. Przy jednym telefonie ten rynek się po prostu traci.

Spotkanie przedstawialiśmy jako 30-minutową, niezobowiązującą rozmowę o kierunkach strategicznych. Właściciele zgadzali się, bo byli ciekawi swoich opcji - i przy tym ujęciu zostaliśmy przez całą kampanię.

cold calling po polskudoświadczony operator

Przekazanie spotkania, tłumaczenie i korespondencja po polsku

Gdy właściciel się zgadzał, spotkanie trafiało prosto do kalendarza funduszu razem z pełnym kontekstem. Byliśmy na każdym spotkaniu i tłumaczyliśmy na żywo z polskiego na angielski, a po spotkaniu prowadziliśmy całą korespondencję po polsku.

Spotkania wchodziły do kalendarza funduszu wraz z potwierdzeniem mailowym. Do każdego dołączaliśmy notę o firmie - przedział przychodów, strukturę własności, przebieg dotychczasowych rozmów i sygnały sukcesyjne - żeby zespół inwestycyjny wchodził na rozmowę przygotowany.

Tłumaczenie na żywo zdejmowało barierę językową w całości. Wielu właścicieli prowadziło całe spotkanie po polsku, a zespół inwestycyjny słuchał i zadawał pytania przez nas. Rozmowy pozostawały merytoryczne.

Korespondencja po spotkaniu zostawała po polsku tak długo, jak wymagała tego rozmowa. Bierzemy też udział w spotkaniach na żywo jako polska strona na miejscu, kiedy do nich dochodzi.

spotkanie z pełnym kontekstemtłumaczenie na żywo

4. Wyniki

300+Zmapowanych firm

Wyjściowa pula wszystkich polskich firm działających w szerszym obszarze dystrybucji healthcare, które mają jakąkolwiek obecność w docelowej niszy - z KRS, GUS, prasy branżowej i własnych katalogów pobranych bezpośrednio.

65Zakwalifikowanych targetów

Po filtrze przychodowym (powyżej 3 mln EUR) i specjalizacyjnym (~99% przychodów), z ustalonym właścicielem i sprawdzoną ścieżką kontaktu przy każdej firmie.

25+Kwalifikowanych spotkań z właścicielami

Umówionych w ciągu 3 miesięcy aktywnych działań. Kampania trwa, a obecne tempo wskazuje na 30-35 spotkań do zamknięcia.

5Targetów na kolejnym etapie

Jedna grupa 5 firm przechodzi do zaawansowanych rozmów strategicznych z zespołem inwestycyjnym funduszu.

Przebieg kampanii dobrze pokazuje, jak realnie wygląda M&A outreach w wąskiej niszy. Z wyjściowej puli 300 firm po filtrach funduszu zostało 65 dopasowanych targetów - i to jest cała realna pula akwizycyjna dla tej tezy. W aktywnym okresie ~40% zakwalifikowanych targetów kończyło się umówionym spotkaniem, co przy polskich właścicielach firm rodzinnych jest wynikiem wyraźnie powyżej normy.

Najbardziej widoczna zmiana, której nie da się zmierzyć liczbami, zaszła po stronie funduszu. Zaczynali z typową obawą, że do polskich targetów z niszy nie da się dotrzeć zimnym kontaktem. Po pierwszych dwóch umówionych spotkaniach pytanie brzmiało już nie 'czy to w ogóle wykonalne', tylko 'jak ustawiamy kolejną falę'. W trzecim miesiącu zakres współpracy poszerzył się o nasz udział w spotkaniach na żywo jako polskiej strony na miejscu.

Kampania nadal trwa. Obecne tempo wskazuje na 30-35 kwalifikowanych spotkań do zamknięcia, a jedna grupa 5 firm jest już w zaawansowanych rozmowach strategicznych. Lejek wygląda dokładnie tak, jak przy każdym projekcie prowadzonym dla funduszu w polskiej niszy - liczba spotkań to efekt oczywisty, ale trwała wartość leży w uporządkowanej relacji z każdym właścicielem, który się w tej niszy liczy.

300+ zmapowanych firm, 65 zakwalifikowanych, 25+ umówionych spotkań z właścicielami - kampania trwa. Do każdego właściciela w niszy, z którym warto rozmawiać, dotarł w imieniu funduszu doświadczony polski operator.

5. Wnioski

Ten projekt oparł się na trzech zasadach - tych samych, na których opieramy każdy M&A outreach dla funduszy wchodzących w polskie nisze.

Polskie źródła danych, nie globalne bazy B2B

W wąskich polskich niszach, gdzie firmy prowadzą właściciele, LinkedIn i standardowe bazy B2B pomijają 50-70% dostępnej puli i większość kontaktów do decydentów. KRS, GUS, rejestry branżowe i prasa branżowa to niezbędna warstwa wyjściowa.

Wytrwałość wygrywa z szybkością

Polscy właściciele firm rodzinnych odrzucają rozmowę w rytmie call center w niecałą minutę. Odpowiadają natomiast na cierpliwy, wielokrotny kontakt prowadzony przez doświadczonego operatora. 12 telefonów to nic nadzwyczajnego - i właśnie to dzieli zamknięte drzwi od uścisku dłoni z podziękowaniem za upór.

Tłumaczenie na żywo usuwa najczęstszą przyczynę utknięcia rozmów

Duża część polskich właścicieli prowadzi firmy na światowym poziomie, ale po angielsku czuje się niepewnie. Typowe agencje odpuszczają takie targety na barierze językowej. Obecność polskiego operatora na każdym spotkaniu utrzymuje rozmowę na poziomie merytorycznym i podnosi odsetek rozmów, które idą dalej.

M&A outreach w polskiej niszy nie jest grą na wolumen. To praca w głąb, w której liczą się właściwe źródła danych, jakość rozmowy prowadzonej przez operatora i znajomość realiów. Gdy te trzy rzeczy się zejdą, firmy prowadzone przez właścicieli okazują się zaskakująco dostępne.

6. Podsumowanie

Od 300 zmapowanych firm do 25+ kwalifikowanych spotkań z właścicielami w 3 miesiące, kampania trwa. Fundusz ma rozpisaną całą realną pulę akwizycyjną w tej niszy, a do każdego właściciela, z którym warto rozmawiać, dotarł w jego imieniu doświadczony polski operator.

Porozmawiajmy o Twoim pipelinie.

Porozmawiaj z nami
Newsletter

Co dwa tygodnie nowy playbook na więcej spotkań z prospectingu

Strategie z kampanii, które właśnie prowadzimy, prosto do Twojej skrzynki.

Wypisujesz się jednym kliknięciem.